Czy Polska może iść w stronę demokracji bezpośredniej?

Odnosząc się do znaczenia słowa „demokracja„, oraz jego pochodzenia (Pojęcie demokracji pochodzi z V w.p.n.e. Starogreckie słowo δημοκρατία (demokratia) powstało ze słów δῆμος (demos), oznaczającego grupę, dużą liczbę osób, stale dzielących coś wspólnie, rozumianą ówcześnie jako ogół obywateli jednostki osiedleńczej oraz κρατέω (krateo), czyli „rządzę”. (za: www.wikipedia.pl d.d. 28.12.2017) można odnieść wrażenie, że współczesne europejskie kraje nie mają z demokracją nic wspólnego. Ponieważ trudno mi odnosić się do polityki innych państw skupię się tutaj tylko na Polsce. (Możecie w komentarzach opisać swoje spostrzeżenia dot. innych krajów.).
Decyzje dotyczące nas wszystkich są podejmowane przez mniejszości z elit klas wyższych. Osoby oderwane od rzeczywistości zwykłego obywatela decydują praktycznie o każdym aspekcie funkcjonowania kraju, od opieki medycznej, przez edukację, ochronę po kulturę, infrastrukturę itp. Osoby te, czy też partie polityczne, wybrane  w powszechnych wyborach, według konstytucji nie muszą realizować obietnic wyborczych. Ich pomysły, wartości i plany mogą się zmieniać jak chorągiewka, a i tak nie da się ich wcześniej odwołać. Co więcej nie realizują żadnych potrzeb obywateli, ponieważ obywatele nie są pytani o zdanie w żadnej kwestii. Rząd podejmuje decyzje na podstawie analiz różnych specjalistów, lub co zdarza się częściej, na rzecz lobbujących sił kapitalistycznych.
Jedynym, naprawdę demokratycznym systemem politycznym jest demokracja bezpośrednia. Czyli sposób podejmowania decyzji przez wszystkie jednostki. Grupy społeczności głosują nad pewnymi zagadnieniami po czym delegaci takiej grupy przekazują te decyzje wyżej, kolejnym grupom. Tacy delegaci nie mają prawa do wyrażania własnego zdania lub głosowania według własnego widzimisię. Głosują w ten sposób, jakie mandaty dostali od swojej grupy. Jeżeli się sprzeciwią, wtedy po prostu są usuwani. Nie jest to system idealny ale najbardziej demokratyczny jaki do tej pory wymyślono. We współczesnym dyskursie politycznym coraz częściej pojawia się projekt demokratycznych formacji, zdecentralizowanych i niehierarchicznych. To nowoczesna forma rządów ludu, którą od lat promuje Federacja Anarchistyczna. Projekt taki opiera się na oddolnym uczestnictwie, decyzje pozostają w rękach podstawowych społeczności. Wyższe struktury służą jedynie koordynacji działań i realizacji woli społeczeństwa. Kształtując politykę w ten sposób nagle zauważamy, że granice i narody to tylko abstrakcyjne linie na mapie, które powinny powoli zanikać. Poszczególne społeczności mogą się organizować same i żyć pokojowo z innymi grupami obok siebie.
W Polsce obecnie panuje dążenie do silnych rządów państwa narodowego, religijnego, nacjonalizm i nadal patriarchalne społeczeństwo. Wyznawcom innych niż chrześcijańska religii, homoseksualistom czy innym grupom społecznym próbuje się narzucić politykę podporządkowania. Święta chrześcijańskie są świętami narodowymi, śluby mogą brać tylko pary heteroseksualne, osoby żyjące w dużej biedzie są pozbawione praw człowieka do mieszkania czy wyżywienia. Społeczeństwu narzuca się przekonanie, że nie istnieje żadna alternatywa wobec państwa i kapitalizmu. W odróżnieniu od tego, teoria demokratycznej współczesności  oferuje kompleksowe rozwiązanie społecznych i ekonomicznych problemów polskiemu społeczeństwu. Takie mikrostruktury już istnieją jako oddolne grupy zorganizowane wokół rozwiązywania danych problemów, np. grupy Jedzenie Zamiast Bomb walczące z głodem, budżety obywatelskie, czy choćby spółdzielnie, czyli formy demokratycznej organizacji pracy.
Współczesność oferuje nam tyle różnorodnych narzędzi i możliwości zarządzania wiedzą i informacjami, że nie stanowiło by dla nas problemu tworzenia zgromadzeń społeczności na poziomie np. dzielnic, potem miast i wsi, potem całych gmin, województw i na końcu zgromadzenie krajowe. Czy jest w ogóle możliwość, aby taki plan wprowadzić w życie, czy ludzie są zainteresowani jakąkolwiek działalnością polityczną? Na chwilę obecną wydaje się, że nie. Rzadko ludzie starają się wpływać na otaczającą rzeczywistość, ale jest to spowodowane właśnie brakiem realnego wpływu na politykę. Po co protestować, jeżeli rząd i tak zrobi po swojemu. Działacze społeczni, związkowcy i wszyscy, którzy się wychylają są represjonowani i zastraszani. Gdyby dać ludziom realne możliwości, narzędzia do decydowania, chętnie by się tego podjęli. Małe zainteresowanie Budżetami Obywatelskimi nie wynika z braku postaw obywatelskich wśród mieszkańców, ale z faktu, ze ludziom nie chce się decydować o tym czy skwerek będzie kwadratowy, czy okrągły. Gdyby budżet obywatelski dotyczył służby zdrowia czy opieki społecznej i wynosił nie 1% ale 100% budżetu miast czy gmin, gwarantuję, że frekwencja na zebraniach byłaby wyższa.
Tutaj widzę zadanie dla Federacji Anarchistycznej: tworowi, który w sposób właśnie demokracji bezpośredniej i oddolnej miał szerzyć te idee dalej. Ale czy jako anarchistki i anarchiści mamy w ogóle siłę i chęć by to robić? By robić coś więcej niż wieszanie plakatów i organizowanie drobnych działań antypaństwowych? Co możemy zaoferować społeczeństwu? Tak naprawdę to bardzo dużo. Mamy struktury i przetestowane narzędzia. Mamy wiedzę dotyczącą działania grup oddolnych, przecież same i sami tak działamy! Jak prowadzić zebrania, jak głosować, moderować dyskusję, czym jest konsensus, jakie formy głosowań są najbardziej sprawiedliwe, jak się organizować i komunikować z innymi grupami, w kraju ale i na całym świecie. Trzeba tą wiedzę przekazywać dalej i dążyć do tego, aby ludzie chętnie tworzyli zgromadzenia lokalne. Naciskać, aby miasta przekazywały 100 procent pieniędzy na budżet obywatelski! Naciskać, aby ludzie sami odwoływali urzędników, którzy nie spełniają obietnic wyborczych, piętnować każde niedemokratyczne decyzje rządu, piętnować każdą hierarchiczną strukturę w pracy, szkole, w samorządzie i wszędzie gdzie działamy. Przejmować pomału wszystkie aspekty życia, by państwo i rząd stały się niepotrzebne: edukację (to już robimy: patrz wolne szkoły), służbę zdrowia, ubezpieczenia (to już robimy, patrz ACK), pomoc społeczną (patrz: Jedzenie Zamiast Bomb, Akcje Lokatorskie), kulturę (patrz: skłoty), infrastrukturę, komunikację itd. Musimy w ruchu wyznaczyć sobie cele i nie bać się ich spełniać. A głównym celem powinno być zbudowanie struktur oddolnych grup lokalnych społeczności, które przejmują kontrolę nad wymienionymi wcześniej aspektami społecznego życia. To się pomału dzieje, ale na razie grupy są maleńkie, po kilka, kilkanaście osób, kilkanaście grup w kraju. W tym tempie nic się nie zmieni. Musimy apelować: jeżeli chcesz mieć wpływ na rzeczywistość, walczyć z patriarchatem, społecznym wyzyskiem, walczyć o równość, prawa człowieka i dążyć do ekologicznego, sprawiedliwego społeczeństwa opartego na pomocy wzajemnej i samoorganizacji wstępuj w szeregi Federacji Anarchistycznej!
Jak demokrację bezpośrednią wprowadzić we Wrocławiu? Nie mam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, że nie jest to myśl utopijna, ale projekt nowoczesnej przyszłości. Zgromadzenia społeczności mogłyby się rozpoczynać na poziomie osiedli, których mamy w mieście 47. W sprawach dotyczących tylko osiedli takie zgromadzenia mogłyby decydować i działać, natomiast sprawy dotyczące dzielnic, lub miasta byłyby dyskutowane jeszcze na wyższych poziomach. Delegaci ze zgromadzeń osiedlowych byliby wysyłani, aby przedstawić wyniki głosowań na zgromadzeniach w 5 dzielnicach miasta. Tam podjęte decyzje byłyby dalej głosowane na poziomie zgromadzenia miejskiego. Delegaci mogliby jedynie przedstawiać wolę czyli wyniki głosowań swojej grupy, ale nie własne zdanie. Delegaci byliby odwoływalni w każdym czasie, a funkcja ta byłaby przechodnia. Za miejsca zgromadzeń mogłyby posłużyć Domy Kultury i szkoły. Zgromadzenia społeczne mogłyby się odbywać raz w tygodniu, zgromadzenia na wyższym szczeblu może dwa razy w miesiącu. Każda osoba miałaby możliwość wypowiedzenia się w każdej kwestii jej dotyczącej. Taki system jest od lat wprowadzany w małych społecznościach w Brazylii, wśród Zapatystów w Meksyku, w Kurdystanie, i innych miejscach służących trochę za eksperyment społeczny. Ten twór polityczny ma różne formy, czasem jest to stuprocentowy budżet partycypacyjny w miastach, czasem jest to kompletny system zarządzania danym terytorium, czasem jest to system bezpaństwowy. Jest to forma, która w chwili obecnej raczkuje, ale jej potencjał jest ogromny! Nie możemy czekać aż obecny system kapitalistyczny się załamie (a nastąpi to prędzej czy później), musimy organizować struktury już teraz. Gdyby wybuchła rewolucja, obecnie skończyłaby się porażką.
Taki system samozarządzania musi się opierać na sprawiedliwości społecznej: antykapitaliźmie, feminiźmie i ekologii. Są to czynniki niezbędne do zrównoważonego rozwoju. Nie będziemy nigdy społecznością demokratyczną, jeśli połowa społeczeństwa: kobiety będą dalej poniżane, molestowane i traktowane z góry. Parytety są niezbędnym elementem emancypacji.  Ekologia to sposób na zrównoważone korzystanie z bogactw naturalnych i dbanie o środowisko w którym żyjemy. Obecny system kapitalistyczny prowadzi do zupełnego wyniszczenia środowiska naturalnego, co powoli zabija nas samych. Musimy zimą chodzić w maseczkach antysmogowych, bo sami sobie to zrobiliśmy! Woda, powietrze i jedzenie są trujące. Tak długo nie da się żyć. Bez całościowego spojrzenia na ekosystem zniszczymy naszą planetę i będziemy zmuszeni do życia w strasznych warunkach. Antykapitalistyczny system ekologiczny, dążący do osiągnięcia przez wszystkie jednostki stabilnej sytuacji życiowej, a nie do gromadzenia kapitału, to obecnie jedyne mądre rozwiązanie. Im szybciej będzie wprowadzane w życie tym lepiej dla nas wszystkich.
 –
Mam nadzieję, że ten pobieżny szkic nowego budowania społeczeństwa zachęci Was do przyjrzenia się bliżej temu zagadnieniu. Mogę polecić kilka książek  o tej tematyce, sami też możecie wiele znaleźć: „Przebudowa społeczeństwa” Murray Bookchin, „Zdobycie chleba” Piotr Kropotkin, „Bez państwa” Rafał Górski, „Droga w nieznane. Kurdyjki walczące z tzw. Państwem Islamskim.” Meredith Tax i wiele innych (znacie ciekawe pozycje? Napiszcie w komentarzu!)

Grażyna

2 Komentarze

  1. doceniam tekst ideowy choć zabrakło więcej jak to osiągać w makro i maxi skali, rodzi więcej pytań to może być i poszukiwań a znając zepsucie zabawy w hejt i zabawę słówkami.
    W kontekście zbliżających się samorządowych wyborów i początku całego cyrku przy tym.
    Co może chciała byś pociągnąć temat, rozwinąć a w innych coś dodać może odjąć, przypisami opatrzyć i puścić jako początek wymiany / dyskusji tematu samorządzenia / polityk lokalnych
    Zapraszając innych do tejże wymiany w kolejnym numerze. Jak co to na priva jak możesz – do końca stycznia jest dedlajn.

  2. No właśnie, to miał być taki szkic. Ja nie do końca wiem, jak to osiągnąć w mikro, a ni tym bardziej makro skali, gdybym wiedziała, to już bym to robiła! 🙂 Raczej liczę na to, ze inni się wypowiedzą ze swoimi pomysłami. Może to rozwinę, zastanowię się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*