Tekst oryginalny: Adrien Plomteux
Tłumaczenie: mac
Jak przyznał Jason Hickel w niedawny artykule na degrowth.info, anarchizm miał „wiodącą” rolę w ruchu degrowth (po polsku tłumaczymy jako dewzrost) przez długi czas. To, co rozumiemy przez dewzrost rozpoczęło się w latach 2000, w szczycie odrodzenia idei anarchistycznej w ruchach społecznych na zachodzie. Francuz który organizował się pod hasłem „odstąpienia”, Vincent Cheynet, właśnie wystartował z francuską wersją pisma anarchistycznego Adbuster. Skłaniający się ku anarchizmowy ruch alterglobalistyczny działał na pełnych obrotach, a „odstąpienie” było jego częścią.
We wczesnym etapie francuski ruch dewzrostu miał silne powiązania z ruchem anarchistycznym. Część optowała za „wolnościowym dewzrostem” a większość z intelektualnych inspiracji była albo wyraźnie anarchistyczna albo miała silne antyautorytarne, a często anarchistyczne sympatie. Z 38 osób autorskich serii Précurseur·ses de la décroissance (prekursorzy dewzrostu), zidentyfikowałem aż 29 osób pasujących do tej kategorii.
Po lewej znajdują się osoby o wyraźnie anarchistycznych poglądach, po prawej osoby z wyraźnymi sympatiami antyautorytarnymi/anarchistycznymi
Francuskie kręgi związane z ruchem dewzrost wciąż zachowały pewne anarchistyczne tendencje. Dwumiesięcznik La Decroissance jest tego najlepszym przykładem. Zapoczątkowany w 2004 roku i ciągle wychodzący w nakładzie 30 tysięcy sztuk, wyraźnie stawia się w opozycji do „ekokracji”, „techno-biuroktatycznej administracji, która zakłada racjonowanie” czy nawet „autorytarnego dezwrostu”. Tytułem wydania maj-czerwiec 2025 był „Niemoc ocali świat”, w odniesieniu do anarchistycznej koncepcji „niemocy” autorstwa Jacquesa Ellula. W wydaniu lipcowo-sierpniowych z 2025 Serge Latouche napisał:
„Dla nas, jak dla Ellula, niepomijalnego prekursora dewzrostu, nurt ekologiczny (jak i dewzrostowy) „powienien rozwijać się jako forma „przeciwwładzy”, bez wchodzenia w polityczne gierki. Nie chodzi (nam) o przejmowanie aparatu państwowego w stylu Lenina w 1917 roku, ale o tworzenie siły whistleblowerów (osób z wewnątrz, demaskujących nieprawidłowości – przyp. red.), oporu i propozycji (tłumaczenie własne)”.
Marginalizacja anarchizmu
Nawet mimo tego, że najważniejszą osobistością początkowego rozwoju ruchu dla świata angielskojęzycznego był umiarkowany anarchista, Joan Martinez-Alien, anarchizm został dzisiaj zupełnie zmarginalizowany w międzynarodowych kręgach dewzrostu. Dla przykładu, Jason Hickel, który jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym dewzrostowcem dzisiejszych czasów, wspomniał swego czasu, że anarchistyczne taktyki działania są „nie do końca adekwatne do rzeczywistości z którą się mierzymy”. W ostatnim specjalnym wydaniu dotyczącym anarchizmu i dewzrostu w Degrowth Journal, Dunlap i Becker twierdzą, że „pozycja anarchistyczna jest albo ignorowana, zagmatwywana albo marginalnie angażowana w ruchu”. Twierdzą, że anarchizm jest „podobny <guilty pleasure> pośród większości propozycji polityki ruchu który ma tendencję do podejścia odgórnego”.
Bazując na swoim przeglądzie dewzrostowej literatury, Fitzpatrick stwierdził, że państwo – oraz pośrednio również ogromnie rozbudowane środki przymusu, przemocy i nadzoru policji, wojska, więzień i tajnych służb – jest traktowane jako „warunek fundamentalny”. Co więcej, państwowy aparat represji jest rzadko poddawany krytyce, mimo wzrostu popularności ruchów abolicjonistycznych w ostatnich latach.
Zdarza się często, że zwolennicy dewzrostu wpadają w pułapkę karykaturalnego przedstawiania osób o poglądach anarchistycznych jako zaangażowanych tylko w najprostszy model życia, a społeczności ekologiczne jako oddalone od dzisiejszych wyzwań.
O ile takie tendencje mogą oczywiście istnieć to insurekcyjne i konfrontacyjne taktyki są dla anarchizmu kluczowe. Niedawnymi przykładami takich zmagań są również działania ekoanarchistyczne jak NoTav, ZAD, Stop Cop City czy okupacja Hambachu, ale również wiele innych działań rewolucyjnych czy rebelianckich na Globalnym Południu, jak Zapatyści czy Rożawa, którym blisko do anarchizmu.
Podejście akademickie, a anarchizm
Na tym etapie można zastanawiać się czemu anarchizm stał się w takim razie marginalny w międzynarodowych kręgach dewzrostowych. W mojej opinii zadziałało tu wiele czynników, ale najważniejszym jest tu hegemonia uczelni.
Jest to wiedzą powszechną pośród anarchistów, że środowiska akademickie nie są bezpieczną przestrzenią dla ich poglądów. Zmarły już David Graeber twierdził, że podczas gdy anarchizm „przechodził prawdziwe odrodzenie” w latach 2000 „większość naukowców wydaje się mieć jedynie mgliste pojęcie o tym, że się to dzieje i wciąż jest na etapie zbywania (anarchizmu) umniejszającymi żartami (…), jeśli, oczywiście, są w ogóle świadom jego istnienia”.
Stwierdził również, że „ciągle są tysiące akademickich marksistów i nie więcej niż trzech-czterech znanych akademickich anarchistów”.
Dla Graebera to nie był przypadek. Postrzegał on środowiska uczelniane jako system feudalny, pełen hierarchii z którą tak walczą anarchiści. Aby kontynuować swój byt środowiska akademickie tworzą „funkcjonariuszy, którzy, gdy tylko obejmą stołek, mogą mówić co tylko im się podoba, to praktycznie na pewno nie mają do powiedzenia niczego zbyt dramatycznego czy istotnego. Ci, którzy chcą otwarcie i głęboko kwestionować uczelnianą hierarchię „są wyrzucani lub marginalizowani”.
Podczas gdy ruch degrowth był we wczesnych latach zdominowany przez aktywizm i praktykę, teraz stał się „środowiskiem mocno uczelnianym”, w którym uznanie zdobywane jest wraz z dyplomami. Biorąc pod uwagę jak mocno akademickie struktury są przeciwstawne temu co głosi anarchizm, nie ma nic dziwnego w tym, że anarchizm wypadł z „mody” w ruchu dewzrostowym.
Dlaczego anarchizm jest ważny dla dewzrostu
Postępująca marginalizacja anarchizmu jest, jak wierzę, błędem. Nie dla tego, że prowadzi to do historycznej amnezji i zmniejsza różnorodność, ale dlatego, że degrowth znacząco by zyskał na przyjęciu anarchistycznych reguł i zasad działania.
Anarchizm jest ważną – choć znacząco niedocenianą – siłą w dzisiejszym świecie. W ostatnich dekadach to osoby o podglądach anarchistycznych stały za ruchami alterglobalistycznymi czy ruchem „Occupy”. Inne znaczące ruchy społeczne, jak Black Lives Matter, Zapatyści, Rojava, Wiosna Arabska, wyraźnie korzystały z anarchistycznych sposobów działania niekoniecznie nazywając się „anarchistycznymi”. Tylko w styczniu 2026 anarchistyczne zasady i idee napędzały wydarzenia w Minneapolis, Syrii czy Iranie. Niektórzy twierdzą nawet, że anarchizm był najbardziej wpływowym ruchem rewolucyjnym od czasu upadku Muru Berlińskiego. Warto również podkreślić, że historycy (nawet Eric Hobsbawm, marksista) zgadzają się, że po 1917 to anarchizm był „dominującym elementem świadomie międzynarodowej radykalnej lewicy”.
Mimo tego, że anarchizm (jeszcze) nie zmienił radykalnie świata, to zgadzam się z Davidem Graeberem, że anarchistki wygrały istotne bitwy społeczne. Dla przykładu, ruch alterglobalistyczny znacząco naruszył neoliberalny „Konsensus Waszyngtoński” wokół WTO, MFW i Banku Światowego. Ruch antynuklearny z lat 70 poprzedniego wieku znacząco przyhamował budowy elektrowni atomowych, a skłaniająca się ku anarchizmowi Nowa Lewica (twór amerykański – przyp. red.) z 1968 roku odegrała ważną rolę w zmniejszaniu opresji skierowanej przeciw kobietom, osobom czarnoskórym i nieheteronormatywnym.
Władza deprawuje
Nie do końca jest tu przestrzeń aby szczegółowo omówić odrębne zasady i wartości przyjęte przez anarchistów. Pozwólcie, że wspomnę tylko o tym, co uważam za ich istotę; słowami Grubacica i Greabera: „odrzucenie jakiejkolwiek idei, która usprawiedliwia, że cel uświęca środki, nie wspominając nawet tego, że jakikolwiek rewolucjonista mógłby przejąć władzę państwową a następnie, z karabinem w ręku, miałby narzucać innym swój światopogląd”.
(org: the rejection of any idea that the end justifies the means, let alone that the business of a revolutionary is to seize state power and then begin imposing one’s vision at the point of a gun)
Anarchistki nie odrzucają takich taktyk (tylko) z powodów etycznych. Wierzą, że systemowe poleganie na aparacie dominacji – przemocy, propagandzie, szpiegowaniu i manipulacji – nigdy nie doprowadzi do upragnionej wizji przyszłości. To dlatego, że anarchiści uważają, że dominacja ma tendencję do tworzenia jeszcze większej dominacji.
Rezonuje w nich popularne powiedzenie, że władza deprawuje. Jak mawiał Bakunin: „Jeśli weźmiesz najbardziej zagorzałego rewolucjonistę i powierzysz mu władzę absolutną, w przeciągu roku stanie się gorszy od samego Cara”.
Większość anarchistów dostrzega, że przymus, hierarchie i reformy polityczne (które, co ważne, są wdrażane przez przymus) mają swoją rolę do odegrania. Ponieważ jednak te środki prowadzą do powielania systemu dominacji, anarchistki dokładają wszelkich starań aby używać ich ostrożnie, do pewnego poziomu i tylko w określonych okolicznościach. Dla przykładu, mogą polegać na nich aby bronić najbardziej uciskane lub już „wyzwolone” terytoria.
Odrzucenie leninizmu
Anarchiści walczą z tak zwanymi taktykami leninowskimi, które generalnie polegają na budowaniu partii przejmującej kontrolę nad aparatem państwowym, poprzez zdyscyplinowane działania mające na celu instalację scentralizowanej „dyktatury proletariatu”, która „edukuje” masy. Te idee, wdrożone w życie przez Lenina i Trockiego, doprowadziły do skrajnie represyjnej dyktatury po zakończonej rewolucji w 1917 roku. Według historyka Jamesa Ryana, ostrożne szacunki sugerują „średnio 28 000 egzekucji (bez wliczania w to śmierci w boju) rocznie bezpośrednio przypisywanych państwu sowieckiemu” podczas rządów Lenina, do 1922 roku. W rezultacie anarchiści postrzegają leninizm jako ideologię autorytarną.
Leninizm zyskał popularność w kręgach dewzrostowych w ostatnich latach. By to zobrazować, osoby i grupy wyraźnie skłaniające się ku leninizmowi jak Andreas Malm, Kai Heron and Climate Vanguard stają się popularne. Część akademików ruchu dewzrostu również otworzyło drzwi dla tych idei, a przynajmniej dla polegania na rozległych środkach dominacji, argumentując, że „wola przymusu i rządzenia są warunkami wstępnymi dla dewzrostu” oraz że „dominacja jest ważną i pożądaną cechą społeczeństwa”. O ile Hickel nigdy nie opowiedział się jasno po stronie leninizmu – nawet jeśli cytował Lenina w swoich pracach – to zdaje się mieć z nim pewne powiązania, opowiadając się za „budowaniem partii mas” oraz „przejęcia władzy” aparatu państwowego. Fakt, że niedawno chwalił chiński model „demokracji”, pomijając zupełnie jej rozległe represje wobec głosów sprzeciwu i grup zmarginalizowanych, również wskazuje na sympatie dla taktyk które używają rozległych środków dominacji.
Mam nadzieję, że udało mi się pokazać, zgodnie z prośbą Hickela, że anarchistki „wychodzą z realną strategią alternatywną”. Jeśli ruch degrowth rzeczywiście zmierza do radykalnych zmian społecznych które nie powielają pewnych praktyk dominacji, które, w założeniu, odrzucają, to powinien dużo poważniej traktować idee anarchistyczne.
Niniejszy artykuł jest częścią spontanicznej serii na temat dewzrostu i strategii, a zapoczątkowała go silna reakcja na wywiad Jasona Hickela. Seria koncentruje się w szczególności na kwestii państwa i polityki partyjnej.







Dodaj komentarz