Nie zapomnimy, nie wybaczymy. Zapal znicz pod katownią na Trzemeskiej

Wczoraj wieczorem poszliśmy pod komendę Wrocław Stare miasto zapalić znicze, aby upamiętnić mord dokonany na Igorze Stachowiaku przez funkcjonariuszy policji. Mimo, że „zaśmieciliśmy teren” (tak potraktowali policjanci rok temu ustawione pod komendą znicze – jak śmieci), co stróże porządku musieli widzieć na kamerach, nie wyszedł do nas żaden z „pracujących” tam policjantów. Czekaliśmy pod komendą kilkanaście minut w nadziei, że któryś z katów lub ich wspólników zachce nam powiedzieć, jak to jest kogoś zabić albo chronić morderców a potem zamykać dzieciaków rozwścieczonych śmiercią młodego chłopaka. Wygląda jednak na to, że nie są tak rozmowni jak rok temu, kiedy byli pewni, że nikt im nic nie udowodni. Jedynie jeden „pan władza” czmychnął przez boczne drzwi i szybkim krokiem udał się do samochodu, pomajstrował coś na telefonie zerkając na nas nerwowo i odjechał. Cóż, nie pozostaje nic, jak tylko zacytować ulicznego klasyka: czyja to zasługa że ochrzczono was psami?

Zachęcamy do tego małego, ale wymownego gestu także innych. Przynieście pod komendę na ul. Trzemeskiej znicze i kwiaty. Pokażmy w ten sposób, że pamiętamy o Igorze i innych ofiarach państwowej przemocy. Przypomnijmy policyjnym mordercom, że patrzymy im na ręce i nie odpuścimy.

Rok temu wiele osób mówiło, że to na pewno nie wina policji, że Igor się „zaćpał”. Kiedy ujawniono zdjęcia z sekcji zwłok, a policjanci twierdzili, że ślady pobicia miał już wcześniej mówili, że „jest sam sobie winien”. Kiedy ujawniono nagrania z zatrzymania, na którym było widać, że 25-latek nie miał śladów pobicia mówili, że „są też dobrzy policjanci i nie wolno protestować”. Z ostatnich nagrań wynika, że o morderstwie wiedziało lub brało w nim udział tylu policjantów pracujących w KP Wrocław Stare Miasto, że nie ma mowy o „dobrych policjantach” – jest mafia i tyle. Fakty są takie, że oni nadal „pracują” a ci, którzy przeciwstawili się ich przemocy dostali zarzuty. W tym samym czasie zatrzymano katolicką działaczkę, córkę radnej PiSu, która zakłócała przebieg demonstracji. Na nagraniach było widać, że policjanci obchodzili się z nią „jak z jajkiem”, co nie przeszkadzało drzeć się jej wniebogłosy. Sprawą tą niezwłocznie zajął się minister Błaszczak. Ocenę tych faktów pozostawiamy wam…

Nie zapomnimy, nie wybaczymy!

adfa/FA Wrocław

INNE ARTYKUŁY NA TEMAT MORDERSTWA NA KP WROCŁAW STARE MIASTO

This slideshow requires JavaScript.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*