Policja atakuje. Co tak naprawdę wydarzyło się w Katowicach?

Przedwczoraj w Katowicach odbyła się demonstracja Marsz Dla Klimatu z okazji odbywającego się szczytu klimatycznego, na którym kierujący się zyskiem możni tej planety decydują o tym, jak będzie ona wyglądać. Pisać by można o tym długo, jednak chcielibyśmy przybliżyć wszystkim tym, których wczoraj w Katowicach nie było, zaplanowaną akcję polskiej policji, która w pewnym momencie zaatakowała spokojnie idących manifestantów (można się dziwić lub wierzyć, że „to niemożliwe!”, ale polska policja pod wymyślonymi pretekstami od dawna fizycznie atakuje tych, którzy protestują przeciwko garstce ludzi, kierującej się wyłącznie zyskiem, niszcząc przy tym środowisko. Policja istnieje przede wszystkim po to, by bronić bogatych przed biednymi i zapewnić, by w rękach prawdziwych złodziei nienaruszone zostało to, co nakradli i kradną).

W Katowicach było kilkuset tajniaków (policjantów ubranych po cywilnemu) i większa grupa umundurowanych, z czego spora część w rynsztunku bojowym (białe kaski, pały, „gaśnice” z gazem pieprzowym, broń palna, pojazdy bojowe, konie). Grupa kilkudziesięciu tajniaków szła od rozpoczęcia na samym końcu marszu. W pewnym momencie z grupy ludzi wyrwany został siłą mężczyzna. Uczestnicy zareagowali natychmiast, demonstracja zatrzymała się, a ludzie otaczający zatrzymanego domagali się uwolnienia go. Mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem posiadania niebezpiecznych środków. Szybko okazało się to bujdą, ponieważ żadnych nielegalnych rzeczy przy sobie nie miał. Został wypuszczony, jednak w międzyczasie najemnicy państwa wyciągnęli z tłumu kolejne osoby – kilku z nich brutalnie. Kolejnego mężczyznę wyciągnięto, rozebrano, przeciągnięto po ziemi , po czym ubrano i nie pozwolono mu się poruszać przez dłuższy czas, następnie również wypuszczono. Trzech kolejnych zamknięto w radiowozach o godz. 14:25, a kordon policji oddzielił grupę od reszty demonstracji. Policja celowo kłamiąc usiłowała nakłonić początek marszu do dalszej drogi, jednak ich wysiłki nie odniosły skutku i cała demonstracja stała, mówiąc, że ruszy wtedy, gdy ruszy oddzielony blok.

Według słów organizatorki ze sceny głównej  „komendant obiecał na słowo honoru, że zatrzymana trójka zostanie wypuszczona do 16:00”. Policja cały czas utrzymywała, że zatrzymani są już na komisariacie, tymczasem byli oni ciągle w autach (spędzili w nich ok. 1,5 godziny). Ile warte są słowa tych, którym zakazuje się myśleć, a każe się wykonywać rozkazy wielu z nas niejednokrotnie się przekonało.

Podjęliśmy decyzję o ruszeniu i przejściu pod komisariat domagając się uwolnienia niesłusznie zatrzymanych. Niedługo po dołączeniu do czekającej przedniej części, marsz został zakończony, ponieważ wybiła godzina 16:00. Wielu uczestników ruszyło pod komisariat. Tam szybko ustawiony został kordon policji blokujący wejście, a policja w kamizelkach, tzw. „grupa antykonfliktowa” być może jako grupa, która otrzymała pozwolenie, czy wręcz nakaz odzywania się (w przeciwieństwie do całej reszty, „białe kaski” zapomniały słowa mówionego, choć być może niejednokrotnie chcieli coś powiedzieć – czymże jest chęć w obliczu rozkazu pana, który zakazał?) twierdziła, że kordon jest tylko dlatego, że nie możemy wejść wszyscy na komisariat, ponieważ nie ma tyle osób do obsługi (w tym samym czasie rzecznik prasowy udzielał informacji prasie, że „pod komisariatem protestuje ok. 30 osób”; w rzeczywistości było ich ok. 150).

Długo by całą sprawę opisywać, koniec końców duża grupa osób (ok. 120) stwierdziła, że solidarnie zostają z zatrzymanymi pod komisariatem do momentu, w którym ci nie zostaną wypuszczeni.

Policja mimo okazania dowodów osobistych przez zatrzymanych wymagała potwierdzenia ich tożsamości przez innych. Przez długi czas (3 godziny!) nie pozwolono adwokatom wejść. Między godziną 19:30 a 20:00 aktywiści byli kolejno uwalniani – pierwszy z zarzutem „czynnej napaści na policjanta” wyszedł pobity (na pierwszy rzut oka widoczne ślady na twarzy) i z kilkoma oczekującymi pojechał na obdukcję, a potem na SOR, drugi i później trzeci (tych po zatrzymaniu najprawdopodobniej nie bito) zostali oskarżeni z art. 224kk (zmuszanie policjanta do odstąpienia od czynności prawnych). Do samego końca, w akcji solidarnościowej przed budynkiem, zostało co najmniej 60 osób.

Starając się krótko podsumować  to, co ważne – żadna z osób wyciągniętych siłą z tłumu nie miała przy sobie niebezpiecznych przedmiotów (co było oficjalnym pretekstem do zaatakowania ich), wieczorem zostali wypuszczeni. Żaden z nich nie przyznał się do zarzucanych czynów. Pod komisariatem cały czas okazując solidarność czekali inni demonstrujący.

Policja po raz kolejny pokazała w czyim interesie pracuje i kogo broni. Jeśli tylko zechcą – ze spokojnej demonstracji potrafi wykręcić aferę, przeprowadzając zaplanowaną z góry akcję (miała ona miejsce przed zakrętem, dzięki czemu łatwiej było odciąć tę cześć demonstracji od kilku tysięcy reszty osób) . Być może części policjantów nie podobało się to, że wyrabiali najczęściej niepłacone nadgodziny, no ale któż śmiałby podważyć, a tym bardziej zakwestionować rozkazy pana. Każe – trzeba wykonać bez dyskusji. Rodzina w domu czeka na powrót ze służby? Być może zrozumiecie, że związaliście się nie z samorządnymi ludźmi, tylko z pionkami, którzy odzywają się wtedy, gdy im się pozwoli/rozkaże, biją na rozkaz, chodzą na polecenie, żyją na komendę. Funkcjonariusze pod przykrywką odgrażali się i nazywali osoby przetrzymywane „kur****” i „frajerami”, więc należy się zastanowić, czy werbowani policjanci nie mają własnego, wyrobionego, stronniczego zdania również na służbie, niezależnego od rozkazów przełożonych.

Wybaczcie być może często subiektywny ton, jednak byliśmy tam i widzieliśmy wszystko. Jeśli macie jakieś filmiki, prosimy o przesłanie.

W tym miejscu dziękujemy bardzo za okazane wsparcie i solidarność: za dziesiątki telefonów na komisariaty z całego kraju, za wspaniałą grę Rytmów Oporu, która podnosiła nam morale pod komisariatem, za solidarnościową grę Rytmów Oporu we Wrocławiu, za herbatę, kanapki i gorący wegański strogonow przygotowany przez katowickie ekipy oraz przede wszystkim, dziękujemy tym, którzy stali z nami 3 godziny pod komisariatem z żądaniem uwolnienia aktywistów, mimo, że wasze autokary dawno odjechały.

Kilka filmów z demonstracji opisujące prowokację policji zobaczycie w komentarzach pod linkiem:

https://www.facebook.com/atakgazeta/photos/a.341323916264001/671804259882630/?type=3&theater


Dwa filmy opisujące moment zatrzymań i otoczenia kordonem znajdziecie tutaj:

1.  https://www.facebook.com/dlapuszczy/videos/212480296345768/?__xts__

2. https://www.facebook.com/dlapuszczy/videos/219892152234433/?__xts__


Pod tym linkiem krótka relacja ze zgromadzenia pod komisariatem, gdzie zostali przewiezieni zatrzymani: 

https://www.facebook.com/dlapuszczy/videos/2296138233938533/?__xts__

Prosimy o nadsyłanie wszystkich filmów i zdjęć, które pomogą nam udokumentować wszystkie wydarzenia na adres: fabiuro@riseup.net

Zachęcamy do przeczytania również poniższego komunikatu!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*